Krzywym okiem - Michał Stankiewicz
Rysunki: Grzegorz Dolniak
Kolejna ulica w centrum miasta zyska drogę rowerową. Fajnie. Tym razem chodzi o Aleję Niepodległości. Szkoda tylko, że kosztem jezdni, która zostanie zwężona. Wg inicjatorów postępujących zmian na ulicach Szczecina gonimy w ten sposób europejskie miasta, gdzie rowery są już ważnym środkiem komunikacji. Gonimy. To fakt. Ale nie Europę tylko raczej Chiny. Będzie dalej biednie, za to na rowerach.
Także w tańcu Szczecin goni światowe trendy. Zajęcia z tańca na rurze to już temat stary. Teraz panie mogą już uczęszczać u nas na zajęcia z twerkowania, czyli tańca polegającego na ruszaniu biodrami i potrząsaniu pośladkami. Tancerki robią to zarówno w pozycji stojącej jak i kładąc się na brzuch jednocześnie wypinając swoje pupy do góry. Co ciekawe taniec nie premiuje wcale szczupłych sylwetek, ale podobno im większe tym lepsze. Sztukę do tej pory można było najczęściej podziwiać w hip hopowych teledyskach. A teraz pewnie już na szczecińskich parkietach.
Kiedyś był taki piękny i szlachetny zwyczaj ostrzegania światłami przed kontrolą policji. Kierowca, gdy zauważył patrol policji z radarem polujący na kierowców ostrzegał jadących z naprzeciwka mrugnięciem światłami. Z reguły ostrzegało się do najbliższej miejscowości. A policja (kiedyś milicja) chowała się w najdziwniejszych miejscach jakie tylko można było sobie (lub nie) wyobrazić. Kapitalnie tą zabawę pokazał Stanisław Bareja w swojej słynnej komedii „Miś“, kiedy milicja buduje w polu makietę osiedla mieszkaniowego tylko po to, by łapać zdezorientowanych kierowców. Dzisiaj polskie drogi zdominowały tysiące gminnych fotoradarów, stojących zarówno w miejscach potrzebnych, jak i zupełnie niepotrzebnych, dzięki czemu złapani w pułapkę kierowcy mogą nabijać gminne kasy. Utrudniło to pracę policji, która teraz – by zaskoczyć kierowców – znów musi ukrywać się w tajemniczych miejscach. Ostatnio na trasie Szczecin – Gdańsk minąłem kilka patroli. I nie były to ani obszary zabudowane, ani okolice szkół czy przedszkoli. Dzielni policjanci chowali się w leśnych drogach, na polach, pomiędzy pagórkami czy rowami, gdzie nie tylko nie ma żadnych pieszych, ale nawet krowy chyba nie chodzą. Fakt – ktoś w tych miejscach postawił ograniczenie prędkości nie wiedzieć czemu. To jedyna szansa, by nałapać trochę mandatów w tych ciężkich czasach konkurencji ze strażnikami gminnymi i miejskimi. Dlatego drodzy kierowcy nawróćcie się i ostrzegajcie! Tutaj nie chodzi o bezpieczeństwo, ale tylko wasze portfele!
Trwa moda na oryginalne kampanie promocyjne. Tym razem chodzi o piwo Ciechan, którego właściciel Marek Jakubiak we wrześniu w nieelegancki sposób skrytykował pomysł adoptowania dzieci przez homoseksualne pary obrażając jednocześnie Dariusza Michalczewskiego. Efekt? Kilka warszawskich lokali postanowiło promować piwo. Zakupiony (za własne pieniądze) towar niezwykle uroczyście wylewano. Dzięki temu dość niszowa marka Ciechan nieoczekiwanie zanotowała taką samą obecność w mediach jak giganty typu Żywiec, czy Okocim. Ostatnio właściciel browaru postanowił przedłużyć wygasającą już promocję i wezwał jeden z lokali do przeprosin i zapłaty odszkodowania. Dzięki temu bezpłatna kampania ma szansę jeszcze potrwać przez wiele miesięcy. Darmową promocję miał też ostatnio zespół Behemot i jego lider Nergal. Ich planowane koncerty nagłaśniała Krucjata Młodych działająca przy Instytucie Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi. W Gdańsku Krucjata Różańcowa odprawiła mszę w intencji muzyków. W Poznaniu ich koncert nawet odwołano. Niewielka to cena biorąc pod uwagę fakt, że dzięki temu lider zespołu Behemot mógł omówić całą trasę i swoją twórczość w największych polskich mediach, a wejścia na żywo sprzed jego koncertów pokazywały telewizje. Nic tak nie pomaga jak wierna grupa pożytecznych... przeciwników.




